piątek, 13 stycznia 2012

conversation

Shinedown brzmi w moich uszach
Daleko odpłynął cały świat

Ludzie zakładają teraz coraz częściej blogi, soup'ki i inne takie tam badziewia - niemniej - znaczące dla poszczególnych ludzi.
Co ma przedstawiać ten blog...?
Nie wiem. Nie było zamierzonego celu. Pośród ogromu internetu trudno odnaleźć ludziom akurat taki prywatny, przez nikogo nie rozpowszechniany, blożek. Może tylko dlatego go założyłam. Pojedyncze osoby 'zainteresowane' oraz podróżni gapie, którzy przeczytają jeden wpis, pomyślą: "Masakra, co tu smęci jakieś stworzenie...?!" i opuści stronę, nigdy więcej do niej nie wracając.
A ja w tym małym zakątku piszę, rysuję, udostępniam muzykę, zdjęcia i takie tam. 
Taka jakby zupka, ale nie do końca. Jest tu wszystko. 
Moje drobne przemyślenia. Stare zapiski. Nie może zabraknąć też fikcji literackiej, dla budowania napięcia ;]
Muzyka, bez której nie byłoby mnie. Przyjaciele...:)
A często to po prostu nieudolny sposób na ratowanie tego, co ulotne.
Niewerbalnie wyrażam to, co chciałabym powiedzieć. Bezgłośnie szepczę historię.
Swoją? Często... ale nie zawsze.
Może Twoją


...Niczym syreny, podczas bezkresu oceanu...
...szeptem...


Wszystkich czytających przepraszam za moje smęty-odmęty.
Tak już się we mnie ułożyło. A jak zacznę, to czasem trudno przestać.



PS: Dla wiadomości: to nie jest pamiętnik... choć w pewnym sensie może spełniać tę rolę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz