" To trzeba mieć w sobie. Trzeba wiele razy podejmować
mniejsze wyzwania, by sprostać wielkim"
Człowiek wielkich wyzwań na codzień żyje małymi wyzwaniami.
Wchodzi w nowe sytuacje, bierze na siebie większą odpowiedzialność,
konfrontuje się ze swoimi słabościami.
Ryzykuje.
Na pewno ryzykuje.
Ponieważ nowe wyzwania, to nowe sytuacje i pytanie, czy mi się uda.
Tego nie da się wytłumaczyć teoretycznie – jest zbyt wiele zmiennych.
To trzeba „wyczuć”.
Trzeba pojechać na granicy przyczepności, a czasem ją stracić,
aby nabrać doświadczenia.
Jeśli się nie poślizgnę, nigdy się nie dowiem, gdzie leży granica.
A jazda blisko tej granicy jest receptą na sukces.
To też jest wyzwanie: otworzyć się na zmianę.
Być gotowym na odkrycie nowej tożsamości człowieka, który stworzył siebie na nowo.
Jeśli wyzwanie polega na wyjściu ze swojego świata,
to właśnie drugi człowiek jest zupełnie innym światem.
Inaczej myśli, czego innego pragnie i potrzebuje.
Nie wolno bezmyślnie podporządkowywać się innym.
Przyjaźń nie jest ujednoliceniem. Jest porozumieniem różnic.
Dlatego przyjaźń jest wyzwaniem. Niedostępnym dla wielu.
Łatwiej się z kimś kolegować, czyli spędzić miło trochę czasu, niż być dla siebie na dobre i na złe.
To jest wyjście w nieznane, bo przecież nie wiem, czego chce ten drugi człowiek.
Zaczyna się przygoda.
Prawdziwe wyzwanie zrzuca z człowieka maski i odsłania to, kim naprawdę jest.
Chcesz dowiedzieć się kim jesteś - podejmij wyzwanie.
Wejdź w świat, nad którym nie masz kontroli.
Zaryzykuj, czyli uwolnij się od bezpiecznego i znanego ci świata.
Jeśli chcesz poznać prawdę o sobie, zrób to.
Jeśli zrobisz to raz, może czegoś się dowiesz.
Jeśli zrobisz to wiele razy, będziesz bliżej prawdy.
...ryzyko oznacza, że można też przegrać.
Jeśli cos zdobywamy zbyt łatwo, oznacza to, że nie było to wyzwanie.
Wyzwanie zaczyna się, gdy przekraczamy granicę własnych możliwości, więc i upadamy.
Przecież w sytuacji, gdy wszystko jest nowe, inne i ciężkie, zawsze zdarzy się, że upadniemy.
Współczucie może i jest dobre, ale niepraktyczne.
Warto wiele inwestować w słuszne wyzwania.
Warto wiele stracić dla znaczącego zwycięstwa.
Największe wyzwanie robi różnicę i pozwala inaczej spojrzeć na rzeczywistość.
Strata nie zamienia się w żałobę, ale w szansę. W nowy początek.
Człowiek wyzwań, to też człowiek, ale inny człowiek.
Nazywamy go indywidualnością.
Wyróżnia się tym, że nie tyle rzeczywistość wpływa na niego,
ale on ma wpływ na rzeczywistość.
Bo jeśli miarą wielkości człowieka jest największe wy zwanie, którego się podjął i wygrał,
to zapewne w drodze na szczyt boli go to i owo.
Współczucie podpowie: odpuść sobie. Rozsądek zaś: nie wygrasz, to będziesz dalej miernotą.
Tak my kształtujemy siebie.
Z tym, że miernota jest bezkształtna i wymaga współczucia.
Bohater wygrał, więc poradzi sobie w życiu.
Jaka jest różnica pomiędzy Kimś i nikim?
Nikt, nikt specjalny, wejdzie na górę przy ładnej pogodzie.
Ktoś, kto jest Kimś, zdobędzie ją w każdych warunkach.
Nikt wygra, jak mu się uda.
Ktoś, kto jest Kimś, ma w sobie siłę, by wygrywać zawsze.
Ktoś, kto jest Kimś, staje się człowiekiem.
Nikt, miał na to szansę, ale ją zmarnował. Dlatego jest miernotą.
Tu się zaczyna kształtowanie charakteru.
Jak tu odpuścisz, następnym razem jest zagrożenie, że odpuścisz tak samo.
Jeśli tu zawalczysz, zmienisz się.
Wytrwałość hartuje siłę, przede wszystkim umysłu i ducha.
Warto przekraczać siebie za każdym razem. Zaprzeć się siebie.
To zmienia, przygotowuje na wielkie rzeczy, wielkie wyzwania.
Nie ma też ludzi bez lęków i słabości.
Po prostu, niektórzy słabi ludzie stają się bohaterami.
A inni zakrywają swoje słabości ubraniem i grają życiowe role.
Jak trzeba być mężnym i odważnym, by przyznać się do własnych słabości.
No bo to jest śmieszne: taki bohater, a pokazuje swoje słabości.
Przecież bohater, to bohater. A jednak...
Jeśli bohater przekroczył granice swojej wytrzymałości, to i zmagał się z lękami i bólem.
Wygrał mimo to.
Największe wyzwanie. Największe, to największe. Więc i za trudne.
By podjąć się zbyt trudnego wyzwania, trzeba mieć odwagę. Na miarę poświęcenia życia.
Śmiertelne zmęczenie oznacza, że człowiek umiera. Stary człowiek.
I rodzi się nowy, na miarę wyzwania, które podjął.
Bo miarą wielkości człowieka jest największe wyzwanie, którego się podjął i wygrał..Warto wiele inwestować w słuszne wyzwania.
Warto wiele stracić dla znaczącego zwycięstwa.
Największe wyzwanie robi różnicę i pozwala inaczej spojrzeć na rzeczywistość.
Strata nie zamienia się w żałobę, ale w szansę. W nowy początek.
Zmieniłem się. To co było przed wyzwaniem pokazuje mi tylko:
taki byłeś, właśnie taki, pamiętaj o tym, ale tylko po to, by widzieć, kim się stałeś!
Dałeś radę teraz, dasz i przy następnym wyzwaniu!
Taki właśnie potencjał tkwi w człowieku wyzwań, który nie boi się utraty siebie.
Człowiek, który podjął wyzwanie i wygrał jest zawsze gotowy na kolejne zmiany.
Nie chce żyć komfortowo. Woli aktywność, działanie, które zmienia go nadal.
I z każdym kolejnym wyzwaniem chce mu się bardziej.
Podejmując kolejne wyzwanie, widząc, że to działa, zaczyna oddziaływać na innych.
Świadomie i nieświadomie...
Człowiek wyzwań, to też człowiek, ale inny człowiek.
Nazywamy go indywidualnością.
Wyróżnia się tym, że nie tyle rzeczywistość wpływa na niego,
ale on ma wpływ na rzeczywistość.
Boli go jak wszystkich, ale mniej się tym martwi.
Patrzy na świat w kategoriach szansy, a nie zagrożeń.
Podejmuje wyzwania i robi wszystko, by wygrać.
Myśli za siebie, za innych i myśli o lepszym świecie.
Nie wygląda lepiej niż inni.
Po prostu jest inny.
Ma w sobie moc Zmartwychwstałego !!!
// krótkie podsumowanie rozważań przygotowanych na EDK 2014 //