niedziela, 20 listopada 2011

...

Bo czy życie może dać tyle radości, co i smutku...?!

http://youtu.be/vQkzgxewO0g - niestety filmik z linku, nie bezpośrednio ze strony... :)

 Jeżeli nasza Przyjaźń jest dla Nas czymś naprawdę ważnym
Dbajmy o nią...
Nie zaniedbujmy jej...


 "Czym jest Przyjaźń  ?!
Odpowiedz mi...
Czy chwilą wspólnych przeżyć...
Czy ciągiem przeżytych lat...?
Czy wspólnym wspieraniem się nawzajem,
Czy dobrym porozumiewaniem?

Może brakiem kłamstwa...?
Brakiem oszukiwań...?
Byciem prawdziwym, bez pogrywania...?

Bo to Przyjaźń...
więź między osobami...
Dzięki niej, nigdy nie jesteśmy sami.
Ona nas wspiera, daje nam siły,
Tworzy mocne więzi, dzięki niej życie nas kręci.

Przyjaźń
należy pielęgnować.
Bo jak nie, to uschnie jak bez wody kwiat.
Przyjaźń
należy szanować,
Bo zniszczysz to, coś do tej pory miał.
Na Przyjaźń trzeba zasłużyć,
Trzeba dobrym człowiekiem Jah być.
I pamiętaj zawsze o tym,
By nie być egoistą, wysługiwać się kimś.

Bo to
Przyjaźń...
więź między osobami...
Dzięki niej, nigdy nie jesteśmy sami.
Ona nas wspiera, daje nam siły,
Tworzy mocne więzi, dzięki niej życie nas kręci.

sobota, 12 listopada 2011

Me and my friends :)



Każdy z nas ma w głowie jakiś plan
Każdy chce się wybić, zdobyć szczyt, dziewczyny też
Ci muzycy, którzy nie mają własnych grup, solo muszą grać
Reszta puszcza płyty w klubach albo robi zdjęcia nam
I ja też kolejny koncert tej nocy gram
Więc piszę wiadomości do tych wszystkich, których znam
I do tych, których nie znam wcale, nie wiem skąd ich numer mam
Być może przyjdą też, kto wie, być może znajdą czas

Wszystko to nieważne, bo i tak
Wkrótce wszyscy się zestarzejemy
I nikt nie będzie już pamiętał jak
Spalaliśmy się, żeby porwać świat

Lecz jeśli chcesz to startuj z nami w ten pieprzony lot
Zmierzamy wolno w otchłań piekła, i wiemy to
Ale zanim ogień pochłonie nas
Opowiemy najpiękniej swój czas

Ale zanim ogień pochłonie nas
Opowiemy najpiękniej swój czas


piątek, 11 listopada 2011

To nie ostatnia...

 Łza, to jest forma, którą kobieta wyraża swoją radość, wstyd, rozczarowanie, ból i samotność...

Ktoś kiedyś na tyle mądry był
I w proste słowa ubrał
Coś, co w dziwności swej nieopisane
Nikt nie chce kochać
Wszyscy kochać boją się
A każdy chce być kochany

Nie zatrzymuj swoich łez

Niech spłyną aż do końca
Po same brzegi wypełniony
W swoich łzach od dawna toniesz
I jak w najpiękniejszym
Cudownym krajobrazie
Patrząc się na ciebie wiem
Że najbardziej lubię w twojej twarzy
Wodospady łez

W twoich spłakanych oczach

Jest coś, co pragniesz ukryć
W przedziwnej tej spowiedzi
Jest ci chyba naprawdę ciężko
Skoro już nie chcesz nawet
Nie chcesz o tym mówić

Dziś było dla nas bardzo długie.
A przynajmniej dla mnie.
Nie mam prawa wypowiadać się za Ciebie.

Znów zostałam sama.
Mam dla siebie poduszkę i ciemność.
Idealny świat. Tylko na to zasługuję.
Już nawet obojętne jest dla mnie, co zrobię...

Wróciłam do przeszłości.
Pragnęłam otworzyć coś, co sama zamknęłam.
A przynajmniej teoretycznie.
Praktycznie - niemożliwe.

Jestem egoistką
Nie daję sobie rady sama z sobą
Przygniótł mnie ciężar mojej głupoty
i tego uczucia, które sponiewierałam zanim je poznałam...

Tęsknię...
Boli...

"...umrzeć przyjdzie, gdy się kochało wielkie rzeczy głupią miłością..."





NA SZCZĘŚCIE NIKT TEGO NIE CZYTA

Noc

"A nocą gdy nie śpię
Wychodzę choć nie chcę spojrzeć na
Chemiczny świat, pachnący szarością
Z papieru miłością, gdzie ty i ja
I jeszcze ktoś, nie wiem kto
Chciałby tak..."

Zniszczyłam, to na czym mi najbardziej zależało
Zraniłam Kogoś, na kim mi najbardziej zależało
Tęsknię za Kimś, kto ma coś, co kiedyś należało do mnie
Cząstkę mnie
Oddaną bezwiednie
Już jej nie odzyskam

A może to właśnie On był tym, o którego miałam walczyć...?!
Dbać...?!
Bezwarunkowo kochać...?!

Nie potrafiłam wtedy sobie poradzić...
Nie chciałam wciągać w moje problemy...
Moją przeszłość...

Wyszło jak zwykle...
Raz na zawsze...

Teraz już za późno na moją skruchę



A boli jak cholera.!
Niestety nie tylko mnie...
Ale przeze mnie...

poniedziałek, 7 listopada 2011

Bezsenność nocą dopada...


                            Sam na sam
                                             z pustką...



          A teraz zamknij oczy swe
          Dotknij tak, jak tylko mnie...
          Nie bój się - to tylko sen,
          W sen nie trzeba wierzyć...
          Zobacz, teraz jestem tu
          Cała z Tobą...
          Cała Twoja...

wtorek, 1 listopada 2011

Song o cmentarnych drzewach...

Drzewa, świadkowie czarnych korowodów
Drewniane duchy, statyści bez twarzy
Wyznawcy ciągłych wschodów i zachodów
W ukrzyżowanym tonące pejzażu

Cmentarne drzewa, bezczelnie żywotne
Chylące karki w udanej pokorze
Skazane kiedyś na wieczną samotność
Wyrokiem bólu, wyrytym na korze

Lecz raz do roku prostują swe krzyże
Dumnie unosząc płonące korony
Królowie niczym nie mąconej ciszy
Niemi strażnicy betonowych schronów

Prężą się w szyku ich drewniane brzuchy
Piersi drewniane rwą się do medali
Drewniane oczy szukają otuchy
Gdzieś w oczach ludzi co przyszli nie dla nich

Nad ranem gasną roniąc łzy liściane
Mieszane z piachem butami intruzów
I umierają nagie i niechciane
By wiosną znowu podźwignąć się z gruzów

I jeszcze nie raz od święta do święta
Marsza Szopena znów komuś zagrają
Ludzi nie będzie już one trwać będą
Niezmiennie rodząc się i umierając

Świetliki

 (nie moje zdjęcie)

Anioł pośród grozy nocy...
malutkie istnienie zapomniane przez resztę świata...
białe ciągi liter...
imię, nazwisko...
żyła 6 dni...
ponad 40 lat przed moimi narodzinami...
 
Azyl ciemności, 
kiedy wokół miliardy kolorowych świateł
niczym źrenice oczu
tych Nieobecnych...
które tylko patrzą i wyczekują
znaku...
jakiegokolwiek...

a obok setki innych takich
wołających o pamięć...
tylko o to...