środa, 4 września 2013

breathe


Tak mało, a tak wiele...
Trzy miesiące. Ileż to się zmieniło.

Odzyskałam oddech...
Swój.
Spokojny, często przyspieszony i niemiarowy.
Ale nie ten szalony.
Ten chaotyczny, pełen roztargnienia oddech, którym usilnie próbowałam żyć jak gdyby nigdy nic.
Kiedy próbowałam żyć.
Analizując słowa, wracając do minionych chwil.
Żyć nie żyjąc.
Kilka lat. Zdecydowanie za długo.

Serce przyspieszyło.
Tak! Nareszcie!
Ja ŻYJĘ!!!

Wszystko zaczyna nabierać znów intensywnych jasnych barw.
Patrzę w gwiazdy i czuję dreszcze przed nieznanym.
Tak tęskniłam za tym uczuciem.
Ciekawość, chęć osiągnięcia, ale i pozostawienia tajemnicy.
Niczym najlepszy narkotyk.
Uśmiechy, drobne gesty, uściski...
Wszystko jest inne. 
Nowe.

Tak, to jest to.
Zaczęło się.
Wszystko na nowo.
Nowy rozdział.
Nowe życie.
Dla mnie.

Start