piątek, 11 listopada 2011

To nie ostatnia...

 Łza, to jest forma, którą kobieta wyraża swoją radość, wstyd, rozczarowanie, ból i samotność...

Ktoś kiedyś na tyle mądry był
I w proste słowa ubrał
Coś, co w dziwności swej nieopisane
Nikt nie chce kochać
Wszyscy kochać boją się
A każdy chce być kochany

Nie zatrzymuj swoich łez

Niech spłyną aż do końca
Po same brzegi wypełniony
W swoich łzach od dawna toniesz
I jak w najpiękniejszym
Cudownym krajobrazie
Patrząc się na ciebie wiem
Że najbardziej lubię w twojej twarzy
Wodospady łez

W twoich spłakanych oczach

Jest coś, co pragniesz ukryć
W przedziwnej tej spowiedzi
Jest ci chyba naprawdę ciężko
Skoro już nie chcesz nawet
Nie chcesz o tym mówić

Dziś było dla nas bardzo długie.
A przynajmniej dla mnie.
Nie mam prawa wypowiadać się za Ciebie.

Znów zostałam sama.
Mam dla siebie poduszkę i ciemność.
Idealny świat. Tylko na to zasługuję.
Już nawet obojętne jest dla mnie, co zrobię...

Wróciłam do przeszłości.
Pragnęłam otworzyć coś, co sama zamknęłam.
A przynajmniej teoretycznie.
Praktycznie - niemożliwe.

Jestem egoistką
Nie daję sobie rady sama z sobą
Przygniótł mnie ciężar mojej głupoty
i tego uczucia, które sponiewierałam zanim je poznałam...

Tęsknię...
Boli...

"...umrzeć przyjdzie, gdy się kochało wielkie rzeczy głupią miłością..."





NA SZCZĘŚCIE NIKT TEGO NIE CZYTA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz