piątek, 22 lipca 2011

Droga za tęczą...:)

 Jestem szalona...? - E, mało powiedziane... Jestem WARIATKĄ.!!!

Nie zgadniecie... 
ba.! sama bym nie zgadła... 
No bo gdzie mogę dotrzeć, zmierzając w stronę tęczy...?
Nikt nie wpadnie, że na... Szydłowiec ;D
i tak, rowerkiem, w godzinkę objechałam tam i z powrotem :)
W sumie pierwszy raz jechałam tamtędy... 
a już było po 20, powoli się ściemniało, ale ciągnęło mnie gdzieś...
gdzieś przed siebie... byle dalej... byle nie myśleć...
i tak, gdy dojechałam pod domki, tęcza się rozpłynęła...^^
niestety nie miałam ze sobą żadnego aparatu... :(

Ślę szczere podziękowanie dla Głodnej :)
Dziękuję ;* nie tylko za poniższe zdjęcie (tak, to poniżej jest jej autorstwa - radzę kliknąć) ale za całokształt...;) Za to, że Jesteś gdy tego potrzebuję, a sama siebie mam już dość... choć nie zawsze sobie zdaję z tego sprawę... że mimo czterdziestoczterokrotnego, w ciągu godziny, wzdychania i narzekania 'jakie to życie nie jest...' słuchasz mnie po raz czterdziesty piąty... za to, że pomimo wakacji znajdujesz dla mnie czas... 
Dziękuję :)
Dębowiec 2011
"...Makijaż, jak zawsze, by ślady łez zatrzeć - niech nie widzą, że płaczesz...
Powieki są po to, żeby nie patrzeć, jak odchodzisz na zawsze..."

Problem...
co robię? - wsiadam na rower... i jadę... przed siebie... nieznaną mi drogą... uciekam...od życia, ludzi, wyborów, związków, codzienności... próbuję...
da się tak? - nie, oczywiście... nie da się...

Co mam robić...? 
POMOCY !

Jestem sama...
Ale dlaczego?
Bo jestem z kimś...
Dlaczego?
Bo potrzebuję...
Czego?
Bliskości...
Dlaczego?
Bo boję się...
Czego?
Samotności...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz