Tyle słów, tyle myśli, tak mało spotkań, wyjaśnień, kontaktu...
A jednak...
Ciężko jest z dnia na dzień przewrócić wszystko do góry nogami,
wytypować jednego czarnego konia, postawić na jedną kartę
Ciężko... wiem, bo próbowałam.
Nie jest ciężko tego dokonać... nie.
Ciężko jest podnieść się po nieudanej próbie zaczerpnięcia oddechu szczęścia.
Chwili lotu w przestworza, by poczuć cichy powiew delikatnego ciepła
wypełniającego Cię całego po ostatnie pragnienia ludzkich zmysłów.
Zamiast tego lód. A raczej kubeł zimnej wody.
Długo trwało stanięcie na nogi, licząc w latach, nawet nie w miesiącach, czy tygodniach... Za długo.
Strach...
Tak, też się boję. Ale tym razem to zupełnie coś innego.
Obezwładniający strach, odczucie większe niż jakby stracić własną tożsamość...
Lęk przed ośmieszeniem? Pewnie też.
Lecz przed utratą czasu. Osoby. Jej własnego 'JA'... we mnie. I 'mnie' w niej.
Tylu lat...
Ale wiem, że jestem silniejsza. Nie wiem czy dużo bardziej, lecz silniejsza na pewno.
Mimo wszystko.
Codzienność jest nowym 'mimo wszystko' każdego dnia.
...każdy kolejny dzień - zaprzeczeniem poprzednich...
Nie boję się zawiedzenia.
Ba. Nie boję się, bo nie biorę tego nawet pod uwagę.
Ufam.
Powierzyłam i zaufałam. Odpowiedniej Osobie.
Boję się, bo... bo tak.
Po prostu... Mimo, że to nie jest proste. Boję się...
Bo boję się to nazwać... wpuścić radosną nowinę do swojego życia.
Boję się poczuć, jak to uczucie mnie wypełnia.
Boję się, że odpowiedni czas przyjdzie późno...
Boję się, że będę wciąż czekać... długo i dłużej.
Boję się.
Boję się wielu rzeczy...
Ale czy warto? Tak, warto.
Tak więc czekam.
Aktywnie czekam.
Ty wiesz.
Tak... Ty.
" Musimy przenosić góry i biec pod wiatr
tak, by runęły mury, co dzielą nas...
Nie mamy nic do stracenia...! "
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz