Again...
Again...
Again...
Jeden wieczór
Ach, dlaczego to nie był poranek
Gwiazdy teraz takie smutne
Jedna chwila
Ach, czemóż nie wcześniej
Oczy krwawią tęsknotą
Jedna osoba
Ach...
Głos uwięzł zagubiony
Anielska dusza
Zawieszona
tysiąc początków
gdzie koniec?
Niebo, a ziemia
Ogień, a woda
Uśmiech, a ból
I tylko wartki strumień łez sieje zrozumienie
Ukojenie spierzchłych warg
Upadłej
~ ~ ~
słowa cisną się do ust...
słowa? wróć... to nie są słowa
bujna kraina zmysłów
uwięziona w niepojętej osobliwości
nie ma już co mówić
nie ma co wyjaśniać
wszystko wiadome
Tak. bo lubię być zabawką
Tak. bo lubię być rzeczą
Tak. bo lubię być workiem treningowym
którego rolą jest znoszenie ujm i bólu zadawanego przez najbliższe osoby
Przynajmniej tak mi się wydawało
Kłam.
Niech Wszechświat otworzy przed nami swe bariery
Kłam.
Skacz, tańcz, śmiej się, baw
Kłam.
Traktuj jak Jedyną
Kłam.
Łaskocz, przytulaj
Kłam.
Sklejaj mi serce, koloruj mój uśmiech
Kłam.
Jeszcze raz, jeszcze jeden
Kłam.
to było piękne kłamstwo.
Dlaczego dziś wczoraj jutro
Moment prawdy?
myśli błądzą w otchłani nicości
Dlaczego Ty?
Dlaczego teraz?
Nadziejo.
Skończ.
Było.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz